Biuro

Posted by admin on June 25, 2008

Spędzamy w nim pót życia, a czasem więcej. Pracujemy, rozmawiamy, dzwonimy, jemy, romansujemy. Poznajemy nowych ludzi i żegnamy się ze starymi znajomymi. Upominamy się o swoje, wydzieramy władzę, toczymy wojny podjazdowe i zawieramy traktaty. Czy można pokojowo koegzystować w pracy lubić innych i być lubianym?

Na myśl o moich imieninach dostaję dreszczy. U nas w pracy obchodzi się je uroczyście. Cały dzień spędzam na podawaniu ciastek

i częstowaniu kawą.

Imieniny w szkole były chyba jeszcze gorsze. Przynajmniej w pracy nie stoi się z cukierkami pod tablicą. Jeżeli nie lubimy hucznie   i obchodzonych imienin, nikt nie może nas do tego zmusić. Wyjątkowo namolnych kolegów możemy poinformować, że z zasady imienin nie obchodzimy, a dzień urodzin pozostaje naszą i działu personalnego tajemnicą.

Czy mam pukać, wchodząc do czyjegoś pokoju u nas w biurze?

Zamknięte drzwi to nie przeszkoda do pokonania, tylko znak, że być może nie jesteśmy za nimi mile widziani. Jeżeli dostępu do nich nie broni sekretarka, zapukajmy i zajrzyjmy, żeby zorientować się, czy nie przeszkadzamy.

Mój szef podaje na przywitanie rękę kolegom, a ze mną wita się jedynie skinieniem głowy. Może to ja powinnam jakoś zareagować?

To nie objaw męskiego szowinizmu, ale dziwne przyzwyczajenie. Często to właśnie mężczyźni zaszczycani są uściśnięciem ręki, podczas gdy kobiety zadowolić się muszą powitalnym skinieniem I głowy. Tak wcale być nie musi, wystarczy tylko powitać wszystkich jednakowo uprzejmie bez względu na pteć. I pamiętać, że to kobieta powinna jako pierwsza wyciągnąć do nas rękę. Może żartobliwe przypomnienie tej zasady da szefowi do myślenia?

Koleżanka, sekretarka prezesa w dużej korporacji, ikarży się, że pracownicy traktują ją jak powietrze, wydając jedynie polecenia.

Do czasu, kiedy zechcą umówić się na spotkanie z szefem. Wtedy okaże się, że najbliższy wolny termin wypadnie za parę miesięcy, a nasze ważne podanie zagubiło się wśród papierów. Zemsta jest rozkoszą nie tylko bogów. Zwłaszcza kiedy sami nie traktujemy / należytym, jednakowym szacunkiem wszystkich osób w biurze.

Recepcjonistki zawiadamiają nas o przyjściu gości, mówiąc „Rybko, jakiś pan do ciebie”. Głupio mi później prowadzić ważne spotkanie służbowe jako „rybka”.

Okazuje się, że rybki jednak mają głos. Mówiąc poważnie, skłonności do zdrobnień i spoufalania tkwią w nas głęboko na przekór rozlicznym szkoleniom. Pojawienie się osoby z zewnątrz czy też zwierzchnika powinno sktonić nas do natychmiastowego przejścia na ton bardziej oficjalny. „Rybka” odzyskuje postać pani Marii, a „jakiś pan” staje się gościem. Podczas oficjalnych zebrań, w których uczestniczą osoby spoza firmy, prezesa tytułujemy zgodnie z rangą, mimo że na co dzień jesteśmy z nim na ty. Okazujemy w ten sposób nasz, a co za tym idzie i całej firmy, szacunek do jego osoby i stanowiska.

W nowej firmie pracuję już dwa miesiące, ale nie mam odwagi przejść z kolegami na ty, mimo że tu wszyscy mówią sobie po imieniu.

Jeżeli w firmie panuje zwyczaj mówienia sobie po imieniu, możemy od razu zwracać się w tej formie do nowych kolegów, zwłaszcza jeśli jesteśmy kobietami, którym przysługuje, także w tym przypadku, że na początku spotkania wyjaśnimy, dlaczego z takim uporem wpatrujemy się w naszą nokię.

W windzie często czuję się niewidzialna, osoby jadące ze mną starają się mnie nie dostrzegać, a ja nie wiem, czy powinnam w jakiś sposób reagować.

Mile .dzień dobry” rzucone przy wchodzeniu do windy zazwyczaj zmusza obecnych w niej do odpowiedzi. Jeżeli ustyszą to kilka razy, może się przyzwyczają i nauczą. Przy wysiadaniu usłyszeć możemy bezsensowne .dziękuję” (za co?). Nie zrażajmy się jednak i odpowiedzmy poprawnym .do widzenia” Nie próbujmy umilać sobie czasu podróży nerwowym wpisywaniem SMS-ów albo oglądaniem czubków butów. W windzie nie przeglądamy się w lustrze, nie czeszemy i nie poprawiamy makijażu.

Koleżanka wróciła z płaczem od szefowej, która skrytykowała jej sukienkę. Miała do tego prawo?

Miata, jeżeli koleżanka wyglądała w niej bardziej jak kobieta kwiat   : niż pracownica. Biuro nie jest wybiegiem dla modelek, a my Claudią Schiffer. W godzinach pracy reprezentujemy nie tylko siebie, ale przede wszystkim naszą firmę. Ekstrawagancki, zbyt modny strój może odwrócić uwagę rozmówcy od naszych zawodowych umiejętności, a często zrazić do nas inne kobiety, mniej dbające o swój wygląd.

Czy mam przepuszczać w drzwiach moje pracownice? W końcu jestem ich szefem.

Szef najpierw ma płeć, a potem stanowisko. Jeżeli jest wyposażony także w odrobinę towarzyskiej oglądy, sam poczuje się niezręcznie, i wchodząc przed kobietą.

Chciałabym zaprosić szefa z żoną na kolację do domu, nie wiem jednak, czy nie potraktuje mnie jak lizusa.

Jeżeli ma dystans do siebie, to potraktuje. Albo przynajmniej zacznie się zastanawiać, czego od niego oczekujemy. Najlepsze kontakty i szefem to te oficjalne, biurowe, chyba że znamy go wcześniej, pracowaliśmy razem lub od dawna utrzymujemy kontakty towarzyskie. Podejmowanie w domu może sprawić, że zarówno my sami, jak i szef, będziemy czuli się skrępowani. Nawet najlepszy biurowy układ może okazać się towarzyską klapą. Po co więc narażać na nią szefa?

Często w okresie świątecznym mam kolacje służbowe. Czy wypada mi przebierać się w pracy, czy też od razu przyjść odpowiednio ubrana?

Radzimy zabrać ze sobą szal, szpilki, wieczorową torebkę, zmienić marynarkę na bardziej elegancką. Paradowanie w biurze od rana w zmysłowym makijażu i modnej, acz za bardzo strojnej biżuterii może narazić nas na przykre komentarze. Lepiej zaskoczyć wszystkich błyskawiczną popołudniową metamorfozą z księgowej w wampa.

Kolega z pokoju zastawił całe biurko zdjęciami żony

i dzieci. Ostatnio zaczął wieszać je także na ścianie. Może też powinnam coś przynieść?

Pokój w pracy to nie izba pamięci. Zapatrzeni w biurka bohaterów Dynastii często stawiamy obok komputera zdjęcia żony, chłopaka czy całej rodziny łącznie z teściową. Trudno stwierdzić, czy chodzi nam o pielęgnowanie wspomnień rodzinnych w godzinach pracy, czy też po prostu uroda drugiej polowy zasługuje naszym zdaniem na szeroką popularyzację. Wystarczy postawić jedno małe zdjęcie.

Posted under Uncategorized

Podróże małe i duże

Posted by admin on June 25, 2008


Od paru miesięcy spotykam na przystanku i w metrze te same osoby, może powinnam jakoś je pozdrawiać?

Pozdrowienie zastąpi w zupełności mity uśmiech i skinięcie głową. Jeżeli nieznajomym-znajomym jest mężczyzna, poczekajmy, aż on pierwszy nas rozpozna. Nie dziwmy się jednak, kiedy na nasz uśmiech inni zareagują obojętnością. Mogą mieć słabą pamięć lub równie kiepskie pojęcie o dobrych obyczajach.

Taksówkarze często usiłują wciągnąć mnie w rozmowę, nie wiem, jak mam się przed tym bronić.

Najlepszą bronią jest milczenie, ale niektórzy odbierają je jako zachętę do dłuższego monologu. Odpowiadanie półsłówkami może być podobnie zrozumiane, lepiej więc grzecznie poprosić, żeby do nas nic nie mówiono.

Mąż spiera się ze mną o to, które miejsce jest

w samochodzie najważniejsze. Kiedy jedziemy z jego matką, sadza ją zawsze obok siebie, na, jak mówi, miejscu honorowym.

Tymczasem miejsce przeznaczone dla najważniejszych pasażerów jest z tyłu, za fotelem pasażera. Drugie co do ważności znajduje się za kierowcą, a dopiero trzecie obok niego.

Ostatnio całą podróż pociągiem z Krakowa do Poznania „umilał” mi rozmawiający przez komórkę mężczyzna. Bałam się zwrócić mu uwagę, ale z zaplanowanej na podróż pracy nic nie wyszło.

Przydałby się walkman. A może pomogłoby wyjątkowo piorunujące spojrzenie. Zwrócenie uwagi nie zawsze jest łatwe odnosi skutek, ale nieraz okazuje się konieczne. Licząc na domyślność współpasażera, możemy powiedzieć, że nie chcielibyśmy poznać wszystkich tajemnic jego życia. Może wtedy przestanie rozmawiać. Albo zmieni przedział.

Na wyjeździe integracyjnym koleżanka uparła się, że musi spać w pokoju jednoosobowym. Wszyscy uznali ją za egoistkę.

Może nigdy wcześniej nie musiała dzielić z kimś pokoju lub uznała, że jej niespokojny sen utrudni odpoczynek współtowarzyszki. To zresztą bardzo dobry i uniwersalny wykręt. Swoją drogą szkoda, że właściciele ośrodków szkoleniowo–konferencyjnych unikają pokoi jednoosobowych, wychodząc z założenia, że integracyjne cele pobytu mogą zostać osiągnięte także w sypialni czy łazience.

Na wakacjach w Turcji mój chłopak cały czas krytykował meble w hotelowym pokoju i jedzenie, parę razy zrobił nawet awanturę pilotce, zarzucając jej brak kontroli nad obsługą hotelową.

Nie wiedziałam, czy poprzeć go, czy udawać, że go nie znam.

Lepiej już nic nie mówić, a chłopaka wymienić po powrocie na lepszy model. Lub nauczyć, że prawdziwy mężczyzna dba przede wszystkim o towarzyszącą mu kobietę. Przed wyjazdem warto dokładnie przeczytać, co gwarantuje biuro podróży, i domagać się - grzecznie - spełnienia obietnic. Konkretne uwagi odniosą lepszy skutek niż nerwowa krytyka.

Język polski nie ma międzynarodowego zasięgu, co nie znaczy jednak, że nie spotkamy władających nim cudzoziemców. Sama mimika zresztą bywa dość wyrazista, więc komentarze o tubylcach zachowajmy do czasu, kiedy znajdziemy się w hotelowym pokoju lub w samochodzie.

Koleżanka poprosiła mnie o zawiezienie listu jej ciotce w Londynie. List okazał się paczką wielkości obrazu,

a ja miałam tylko bagaż podręczny. Odmówiłam więc, a koleżanka obraziła się na mnie.

Strach pomyśleć, co chciałaby przestać do Polski ciotka. Wielkość przesyłki i naszego bagażu jest jak najbardziej wiarygodnym powodem odmowy. List możemy wysłać lub zostawić w hotelu. Paczki, nawet małej, mogliby nam nie przyjąć w recepcji z powodów bezpieczeństwa. Zresztą dlaczego mamy wyręczać pocztę kurierską? Kiedy sami przesyłamy przez kogoś list, pamiętajmy, że powinniśmy wręczyć go w otwartej kopercie. To znak zaufania, jakie żywimy do naszego kuriera. On z kolei powinien poprosić nas o zaklejenie koperty. To nieskomplikowany, acz obowiązujący rytuał.

Sąsiadka ciągle przywozi mi prezenty z zagranicy. Teraz mnie czeka podróż i boję się, że nie będę mogła się jej zrewanżować, bo lecę służbowo i pewnie nie będę miała czasu dla siebie.

Rewanż to jedno z najgorszych słów w naszym języku. Nie starajmy się natychmiast odwdzięczać za otrzymany upominek ani przepraszać za jego brak. Nie stresujmy się także otrzymywanymi upominkami. To tylko mity dowód sympatii, a nie próba wymuszenia. Często prezent zastąpić może cieple słowo.

A sąsiadkę ucieszyć może paczka herbaty kupiona na lotnisku tuż przed odlotem.

Na wycieczce dzieliłam pokój z nieznaną mi wcześniej dziewczyną. Zamiast zwiedzać Hiszpanię, wysłuchiwałam zwierzeń współlokatorki i pomagałam pisać SMS-y

do eks-narzeczonego.

Szacunek dla ludzi nie oznacza konieczności całkowitego podporządkowania się im. Jeżeli lubimy zabawę w telefon zaufania, spowiedź nieznajomych z pewnością nas zachwyci. W przeciwnym razie dajmy do zrozumienia, że Sewilla bardziej ukoi rozkołatane nerwy niż hotelowe zwierzenia. Może znajdzie się inna ofiara.

Jechałam pociągiem z Katowic do Olsztyna. W przedziale było pięć osób. Jedna pani wyjęła torbę i wszystkich częstowała, najpierw kanapkami, potem ciasteczkami.

Co wy na to?

To byt bardzo miły gest ze strony tej pani, ale absolutnie nieobowiązkowy. Można mieć na wszelki wypadek coś do poczęstowania współpasażerów, ale wtedy, gdy podróż jest dłuższa i gdy nawiązaliśmy z nimi jakąś rozmowę towarzyską. Ale ani rozmowa, ani częstowanie nie są obligacją, gdy podróżujemy pociągiem.

Posted under Uncategorized

Przy stole

Posted by admin on June 25, 2008


W czasie pobytu we Wtoszech zauważyłam, że rybę wszyscy jedzą tam widelcem i nożem. W Polsce też coraz częściej widuję taki zwyczaj. Czy ryby nie powinno się jeść dwoma widelcami?

Polska jest jedynym krajem, gdzie rybę jada się dwoma widelcami. Jednak zwyczaje gastronomiczne się umiędzynarodowiają i pora uznać nóż i widelec za narzędzia równouprawnione. Kiedyś używano specjalnych noży do ryby; teraz wyszty z powszechnego użycia, ocalały I tylko w eleganckich restauracjach i niektórych kompletach sztućców. Dwa widelce można uznać za nieszkodliwą i sympatyczną polską tradycję z literackim pierwowzorem [Lalka Prusa) i przez to uroczą.

Byłam we Francji na służbowym wyjeździe i przez trzy dni jadaliśmy obiady i kolacje w eleganckich restauracjach. Podawano rzeczy, których nigdy przedtem nie jadłam: ostrygi, karczochy, ślimaki, homara. Były do nich specjalne j narzędzia, których nie umiałam używać. Podglądałam,

co inni z tym robią, ale czułam się niezręcznie. Co robić w takiej sytuacji?

Najlepiej po prostu zapytać: co się z tym robi, bo nigdy tego jeszcze | nie jadtam. To znacznie lepsze rozwiązanie niż udawać, że się wie, i rozglądać się w popłochu na boki. Każdy jakąś rzecz jadł pierwszy raz w życiu.

Co zrobić z łyżeczką do herbaty? Czy odłożyć ją na spodeczek, czy na stół?

Łyżeczkę do herbaty odkładamy zawsze na spodeczek, żeby nie poplamić obrusa. Podobnie nóż i widelec: jeśli ich nie używamy, nie opieramy o stół, tylko trzymamy na talerzu.

Przyszliśmy na proszoną kolację o 10 minut za wcześnie. Pani domu otworzyła nam drzwi

w szlafroku. Zaczęliśmy się wzajemnie przepraszać, ona za szlafrok, my za przedwczesne przyjście. Kto właściwie popełnił nietakt? Przyjście przed czasem jest może niespecjalnie eleganckie, ale szlafrok na kilka minut przed proszoną kolacją to już przesada. Gospodarze co najmniej pół godziny przed rozpoczęciem imprezy powinni być w pełnym rynsztunku. Każdemu z gości może coś wypaść. A to chciał być punktualny, a to żle obliczył czas dojazdu, a to żle chodził mu zegarek albo po prostu się pomylił. Na to organizatorzy imprezy powinni być przygotowani.

Idę pierwszy raz na Wigilię do rodziców narzeczonego. Czy jak na proszoną, elegancką kolację, czy raczej domowo! Sukienka wieczorowa i perły, kostium czy sweterek? Garnitur czy sweter?

W polskim wydaniu Wigilia jest bardziej uroczystym świętem rodzinnym niż okazją towarzyską. Dla panów właściwym strojem 1 jest marynarka i krawat albo, jeśli ktoś jest zdecydowanym wrogiem krawata, golf lub polo. Oczywiście garnitur jest jak najbardziej na miejscu. Młodzież lubi się buntować przeciw dyscyplinie, ale raz w roku trzeba wyperswadować podporządkowana się tradycji. Biała koszula świeżo wyprasowana dżentelmenom.

Posted under Uncategorized

Życie rodzinne

Posted by admin on June 25, 2008


W rodzinie w zasadzie nic ciekawego nie może się wydarzyć. Chyba, że jakaś większa lub mniejsza kłótnia. Tu mamy do wyboru między podręcznikowym konfliktem synowa – teściowa. Jednak wszystko może być powodem do tzw    wojny domowej.

 

   Za rok moja córka przystępuje do pierwszej komunii. Nasi znajomi urządzają przyjęcia w restauracji, ja nie mam na to ani środków, ani ochoty. Czy muszę?

Oczywiście, że nie. Obiad w domu może jest bardziej na miejscu niż w restauracji. Zwłaszcza z takiej, byto nie było, rodzinnej okazji. Prawdziwych przyjaciół przyjmuje się w domu, dalszych znajomych zaprasza się do restauracji. Dwa pokoje z kuchnią nie umożliwiają co prawda zaproszenia wszystkich krewnych i znajomych, ale być może goście czuć się będą wyróżnieni, świętując w węższym, acz intymniejszym gronie. Obiad w restauracji wystawi jak najlepsze świadectwo statusowi gospodarzy, odciąży ich w przygotowaniach, ale czy na pewno zapewni rodzinną atmosferę?

Jaki prezent dać chrzestnemu synowi z okazji komunii? Czy koniecznie rower lub komputer?

Pamiętajmy o dziecku i starajmy się nie wchodzić w wyścig najmodniejszych gadżetów, które za chwilę zepsują się albo wyjdą z mody. Jeśli nie decydujemy się na coś z repertuaru sentymentalno-patriotycznych ryngrafów, łyżeczek i innych stołowych utensyliów, można pomyśleć o prezencie bardziej praktycznym. Najlepiej, żeby byt zgodny z zainteresowaniami „komunisty”. Może aparat fotograficzny, instrument muzyczny (jeśli nie jest harfą ani fortepianem), encyklopedia, album o sztuc A może grafika do pokoju?

 

Narzeczonemu umarła babcia. Chciałabym być przy nim w takiej chwili jak pogrzeb, ale nie wiem, co powie jego rodzina.

Najważniejsze chyba, jak zareaguje sam narzeczony. Pewnie będzie mu milo, ale lepiej zapytać go, czy nie będzie miat nic przeciwko. Takie pytanie, jak najbardziej na miejscu, pozwoli uniknąć zaskoczenia wywołanego naszym niespodziewanym pojawieniem się na uroczystości rodzinnej.

 

 

Czasami dostaję prezenty od teściów, ale nigdy nie dają mi ich osobiście, tylko przekazują przez męża albo proszą, żeby odebrać.

To niezbyt uprzejmy sposób obdarowywania. Prezent powinno się dać osobiście, chyba że absolutnie nie ma takiej możliwości. Następnym razem proszę powiedzieć: dziękuję za prezent, ale większą przyjemność sprawiłby mi, gdybym dostała go od mamy osobiście.

Lubię rodzinne spotkania, ale denerwują mnie popisy szwagierki, która traktuje je wyłącznie jako okazję

do pochwalenia się nowym futrem, biżuterią lub kolczykami. Czy wypada zwrócić jej jakoś uwagę?

Powiedzenie .więcej powiesz, jak nic nie powiesz” znakomicie się w tym przypadku sprawdzi. Brak reakcji nie tylko naszej, ale i innych osób będzie wystarczającym dowodem braku zainteresowania stanem posiadania szwagierki.

Posted under Uncategorized

Życie towarzyskie

Posted by admin on June 25, 2008