i częstowaniu kawą.
Imieniny w szkole były chyba jeszcze gorsze. Przynajmniej w pracy nie stoi się z cukierkami pod tablicą. Jeżeli nie lubimy hucznie i obchodzonych imienin, nikt nie może nas do tego zmusić. Wyjątkowo namolnych kolegów możemy poinformować, że z zasady imienin nie obchodzimy, a dzień urodzin pozostaje naszą i działu personalnego tajemnicą.
• Czy mam pukać, wchodząc do czyjegoś pokoju u nas w biurze?
Zamknięte drzwi to nie przeszkoda do pokonania, tylko znak, że być może nie jesteśmy za nimi mile widziani. Jeżeli dostępu do nich nie broni sekretarka, zapukajmy i zajrzyjmy, żeby zorientować się, czy nie przeszkadzamy.
• Mój szef podaje na przywitanie rękę kolegom, a ze mną wita się jedynie skinieniem głowy. Może to ja powinnam jakoś zareagować?
To nie objaw męskiego szowinizmu, ale dziwne przyzwyczajenie. Często to właśnie mężczyźni zaszczycani są uściśnięciem ręki, podczas gdy kobiety zadowolić się muszą powitalnym skinieniem I głowy. Tak wcale być nie musi, wystarczy tylko powitać wszystkich jednakowo uprzejmie bez względu na pteć. I pamiętać, że to kobieta powinna jako pierwsza wyciągnąć do nas rękę. Może żartobliwe przypomnienie tej zasady da szefowi do myślenia?
• Koleżanka, sekretarka prezesa w dużej korporacji, ikarży się, że pracownicy traktują ją jak powietrze, wydając jedynie polecenia.
Do czasu, kiedy zechcą umówić się na spotkanie z szefem. Wtedy okaże się, że najbliższy wolny termin wypadnie za parę miesięcy, a nasze ważne podanie zagubiło się wśród papierów. Zemsta jest rozkoszą nie tylko bogów. Zwłaszcza kiedy sami nie traktujemy / należytym, jednakowym szacunkiem wszystkich osób w biurze.
• Recepcjonistki zawiadamiają nas o przyjściu gości, mówiąc „Rybko, jakiś pan do ciebie”. Głupio mi później prowadzić ważne spotkanie służbowe jako „rybka”.
Okazuje się, że rybki jednak mają głos. Mówiąc poważnie, skłonności do zdrobnień i spoufalania tkwią w nas głęboko na przekór rozlicznym szkoleniom. Pojawienie się osoby z zewnątrz czy też zwierzchnika powinno sktonić nas do natychmiastowego przejścia na ton bardziej oficjalny. „Rybka” odzyskuje postać pani Marii, a „jakiś pan” staje się gościem. Podczas oficjalnych zebrań, w których uczestniczą osoby spoza firmy, prezesa tytułujemy zgodnie z rangą, mimo że na co dzień jesteśmy z nim na ty. Okazujemy w ten sposób nasz, a co za tym idzie i całej firmy, szacunek do jego osoby i stanowiska.
• W nowej firmie pracuję już dwa miesiące, ale nie mam odwagi przejść z kolegami na ty, mimo że tu wszyscy mówią sobie po imieniu.
Jeżeli w firmie panuje zwyczaj mówienia sobie po imieniu, możemy od razu zwracać się w tej formie do nowych kolegów, zwłaszcza jeśli jesteśmy kobietami, którym przysługuje, także w tym przypadku, że na początku spotkania wyjaśnimy, dlaczego z takim uporem wpatrujemy się w naszą nokię.
• W windzie często czuję się niewidzialna, osoby jadące ze mną starają się mnie nie dostrzegać, a ja nie wiem, czy powinnam w jakiś sposób reagować.
Mile .dzień dobry” rzucone przy wchodzeniu do windy zazwyczaj zmusza obecnych w niej do odpowiedzi. Jeżeli ustyszą to kilka razy, może się przyzwyczają i nauczą. Przy wysiadaniu usłyszeć możemy bezsensowne .dziękuję” (za co?). Nie zrażajmy się jednak i odpowiedzmy poprawnym .do widzenia” Nie próbujmy umilać sobie czasu podróży nerwowym wpisywaniem SMS-ów albo oglądaniem czubków butów. W windzie nie przeglądamy się w lustrze, nie czeszemy i nie poprawiamy makijażu.
• Koleżanka wróciła z płaczem od szefowej, która skrytykowała jej sukienkę. Miała do tego prawo?
Miata, jeżeli koleżanka wyglądała w niej bardziej jak kobieta kwiat : niż pracownica. Biuro nie jest wybiegiem dla modelek, a my Claudią Schiffer. W godzinach pracy reprezentujemy nie tylko siebie, ale przede wszystkim naszą firmę. Ekstrawagancki, zbyt modny strój może odwrócić uwagę rozmówcy od naszych zawodowych umiejętności, a często zrazić do nas inne kobiety, mniej dbające o swój wygląd.
• Czy mam przepuszczać w drzwiach moje pracownice? W końcu jestem ich szefem.
Szef najpierw ma płeć, a potem stanowisko. Jeżeli jest wyposażony także w odrobinę towarzyskiej oglądy, sam poczuje się niezręcznie, i wchodząc przed kobietą.
• Chciałabym zaprosić szefa z żoną na kolację do domu, nie wiem jednak, czy nie potraktuje mnie jak lizusa.
Jeżeli ma dystans do siebie, to potraktuje. Albo przynajmniej zacznie się zastanawiać, czego od niego oczekujemy. Najlepsze kontakty i szefem to te oficjalne, biurowe, chyba że znamy go wcześniej, pracowaliśmy razem lub od dawna utrzymujemy kontakty towarzyskie. Podejmowanie w domu może sprawić, że zarówno my sami, jak i szef, będziemy czuli się skrępowani. Nawet najlepszy biurowy układ może okazać się towarzyską klapą. Po co więc narażać na nią szefa?
• Często w okresie świątecznym mam kolacje służbowe. Czy wypada mi przebierać się w pracy, czy też od razu przyjść odpowiednio ubrana?
Radzimy zabrać ze sobą szal, szpilki, wieczorową torebkę, zmienić marynarkę na bardziej elegancką. Paradowanie w biurze od rana w zmysłowym makijażu i modnej, acz za bardzo strojnej biżuterii może narazić nas na przykre komentarze. Lepiej zaskoczyć wszystkich błyskawiczną popołudniową metamorfozą z księgowej w wampa.
• Kolega z pokoju zastawił całe biurko zdjęciami żony
i dzieci. Ostatnio zaczął wieszać je także na ścianie. Może też powinnam coś przynieść?
Pokój w pracy to nie izba pamięci. Zapatrzeni w biurka bohaterów Dynastii często stawiamy obok komputera zdjęcia żony, chłopaka czy całej rodziny łącznie z teściową. Trudno stwierdzić, czy chodzi nam o pielęgnowanie wspomnień rodzinnych w godzinach pracy, czy też po prostu uroda drugiej polowy zasługuje naszym zdaniem na szeroką popularyzację. Wystarczy postawić jedno małe zdjęcie.
Posted under Uncategorized